sobota, 2 kwietnia 2011

Rage Against The Machine

Wiecie, że po wpisaniu "rage against the machine" w Google Translate otrzymacie dokładnie to samo ale wielkimi literami. Szacunek, prawda?!
Zespół, który to dochrapał się takiego zaszczytu zaczął nagrywać płyty w 1991r. Dość dawno.
Ja sam pamiętam, jak w roku 1996 pojechałem na wakacje do Niemiec i pewno dnia, przechadzając się po sklepie a'la galeria handlowa wszedłem sam nie wiedzieć czemu do sklepu a'la Empik.


Serio nie wiem dlaczego tam trafiłem, przecież co mógłbym kupić w niemieckim "empiku"? 
Mein Kampf?
No sorry ale mnie to nie specjalnie kręci.


Tak czy owak przechadzając się pomiędzy pułkami z instrukcjami wymiany żarówki w Volkswagenie i smażeniu wurstów na odszpuntowanie pierwszej beczki znalazłem się w dziale Musik gdzie znalazłem singiel Rage Against The Machine pod pięknie brzmiącym tytułem "Killing In The Name Of" a że już znałem ten kawałem a na singlu był on w sześciu różnych wersjach oczy zaczęły mi się świecić a z ust wypływało soczyste "O KU**A, JA PIER***E, O KU**A..."
Wtedy to z pewnością zostałem przez przebywających w sklepie Niemców zidentyfikowany jako rozhisteryzowane polskie dziecko.
Tak czy owak wyjąłem z kieszeni deutsche mark'i, zabrałem CD i wybiegłem ze sklepu.


Wtedy byłem w Niemczech po raz ostatni.
Obawiam się, że ludzie którzy widzieli mnie w sklepie nadal pamiętają to wydarzenie więc nie ryzykując odnowienia ich urazu psychicznego spowodowanego mym zachowaniem staram się ten kraj omijać.


A wracając do zespołu.
Pomyślcie tylko jak wielkim zaufaniem obdarzali się chłopcy z RATM.
Wpadł gitarzysta i powiedział:
- Ej Panowie, mam fajny riff, taki wiecie no, fajny, osiem dźwięków więc zagram nawet po pijaku, no i zrobimy z tego singiel. Ja będę to grał przez 5 minut a Wy grajcie coś innego ale w tym samym rytmie
- Ok, nagrywajmy - odpowiedziała reszta zespołu.


No i riff po prawie 20 latach nadal mi się nie znudził.
Polecam, odgrzejcie to sobie.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz